Wycieczka nad morze

Gdy dowiedziałem się, że mój dziewięcioletni wnuczek jeszcze nigdy nie leciał samolotem postanowiłem mu zorganizować taką podróż. Jego starsza siostra wcześniej latała a on nie. Dla zapoznania się z podróżą powietrzną wybrałem krótką trasę z Warszawy do Gdańska.

Zdjęcie samolotu Boeing 737-400 Tanich linii lotniczych Centralwings

Zdjęcie samolotu Boeing 737-400 Tanich linii lotniczych Centralwings

 

Ubiegłego lata gdy jeszcze latały tanie linie lotnicze Centralwings, w rozkładzie znalazłem krótki odcinek lotu. Świadomie wybrałem krótki odcinek by mój wnuczek Wiktor nie zraził się do latania, tak by szybko i dokładnie zapoznał się z podróżowaniem w powietrzu. Wybraliśmy się tylko my dwaj, dziadek i wnuczek. Dla dziadka był to kolejny lot, tym razem jako pasażera w jego 46 letniej karierze lotniczej a dla Wiktora coś nowego, niepewnego, powodującego dreszczyk emocji.

Wcześnie rano pojechałem po Wiktora. Musieliśmy być przed godziną szóstą rano na lotnisku Okęcie w Warszawie. Trochę się spieszyliśmy bo poranne korki opóźniały nasz przyjazd. Z tego względu zapomniałem zabrać z samochodu aparat fotograficzny. Wiktor miał swój aparat i mógł upamiętniać nasz pobyt.

Trasa naszego lotu miała wieść z Warszawy do Gdańska. Samolot dalej leciał do Norwegii na lotniska Haugesunt i Trondheim by powrócić do Gdańska i Warszawy.

 

Na początku trochę nerwowo

Na początku trochę nerwowo

Nasz lot C0 843 odbywaliśmy samolotem Boeing 737-400 posiadającym znaki rejestracyjne SP-LLG. W nazewnictwie lotniczym mówi się sierra papa lima lima golf. Samolot ten może  zabrać 162  pasażerów i siedem osób załogi. Dwu pilotów i pięć stewardes. Dowódcą tego lotu był cpt. Romaszewski. Samolot był prawie cały zapełniony charterowymi pasażerami. W Gdańsku mieli dosiąść się następni podróżni. W każdy wtorek, samolot Centralwings latał z pracownikami do Norwegii.

Załoga w samolocie Boeing 737-400

Załoga w samolocie Boeing 737-400

Szliśmy razem z załogą do samolotu. To też było dla Wiktora przeżycie. Nie był pasażerem . Był członkiem załogi. Szliśmy inną drogą aniżeli przebywają ją pasażerowie. Wiktor bacznie się rozglądał, chcąc jak najwięcej zauważyć i zapamiętać. Gdy wsiedliśmy do samolotu widziałem, że jest spięty.

Rozpoczęli wchodzić i zajmować miejsca pasażerowie. Zapuszczono silniki. Samolot drżał lekko. Rozpoczął kołować na pas startowy. Siedzący koło okna Wiktor bacznie obserwował co działo się na zewnątrz i wewnątrz samolotu. Samolot zawrócił i ustawił się na końcu pasa startowego. Za kilka chwil miał nastąpić start. Głośna praca silników, drżenie kadłuba i ruch samolotu do przodu świadczyły, że nabieramy prędkości.

Szybko znaleźliśmy się w powietrzu wciąż nabierając wysokości.

Widok z samolotu

Widok z samolotu

Wiktor zaczął robić zdjęcia. Wewnątrz i na zewnątrz samolotu.

Gdy samolot osiągnął zaplanowaną wysokość zabrałem Wiktora do kabiny załogi. On usiadł na dodatkowym siedzeniu a ja stanąłem za nim. Zrobiłem pamiątkowe zdjęcie Wiktorowi w kabinie i zdjęcie kabiny z pilotami.

Stewardesy poczęstowały nas napojami i zaraz trzeba było siadać i zapinać pasy bo samolot rozpoczął zniżanie do lądowania na lotnisku w Rębiechowie.

W Gdyni

W Gdyni

Po wylądowaniu i przejściu przez Port im. Lecha Wałęsy pojechaliśmy autobusem razem z załogą samolotu do Gdańska. Tam na Dworcu Głównym wsiedliśmy do SKM (szybka kolej miejska) i pojechaliśmy do stacji Gdynia Główna. Choć miałem plan miasta nie patrząc na nazwy ulic poszliśmy w kierunku północnym aby dojść do Skweru Kościuszki. Po drodze mieliśmy przygodę bo dwa razy pytano nas jak trafić na jakąś ulice. Wyciągałem mapę i pokazywałem przyjezdnym jak mają dojść do celu. Śmieliśmy się z Wiktorem, my mieszkamy daleko a nas pytają o drogę w nieznanym mieście. Idąc do portu oglądaliśmy trolejbusy których w Warszawie nie ma od wielu lat a Wiktor jeszcze nigdy nie widział takich pojazdów. Gdy wyszedłem na Skwer Kościuszki byłem zorientowany i mogliśmy podziwiać to co zaplanowaliśmy.   

Na Błyskawicy w oddali Dar Pomorza

Na Błyskawicy w oddali Dar Pomorza

Mieliśmy szczęście. We wtorek na Błyskawicę wchodzi się darmo. ORP Błyskawica niszczyciel Polskiej Marynarki Wojennej zapisał się w pamięci wielu rodaków. Wsławiony dokonaniami w okresie drugiej wojny światowej dziś już jako okręt muzeum jest podziwiany stojąc u nabrzeża portu Gdyni.

Przeszliśmy całą trasę jaka jest do zwiedzania dla turystów na Błyskawicy. Kilkakrotnie marynarze tłumaczyli nam szczegóły okrętu.

Chciałem by młody mój wnuczek zobaczył młode miasto i młodą Marynarkę Wojenną. Bo Gdynia to młode, całkowicie przez Polaków zbudowane miasto w latach dwudziestych XX w. Wiktor bywał już w Gdańsku z rodzicami.  Pamiętał pobyt na gdańskiej starówce. Jednak Gdyni i basenu portowego nie znał. Chciałem by poczuł wiatr od morza, bliskość wody, możliwość spojrzenia na morski horyzont.

Poszliśmy najdalej jak to jest możliwe. Przed nami była tylko woda Zatoki Gdańskiej i wiejący od niej wiatr.

Wiktor, Dar Pomorza i nowy wieżowiec

Wiktor, Dar Pomorza i nowy wieżowiec

Poszliśmy zwiedzać żaglowiec Dar Pomorza obecnie też statek muzeum. Zbudowany sto lat temu w Hamburgu dla potrzeb szkoleniowych marynarki handlowej. Znów chodziliśmy sami i sami poznawaliśmy ten zasłużony dla polskich marynarzy żaglowiec.

Liny ąglowca

Liny żaglowca

Na Darze Pomorza kupiłem mały prospekt a Wiktor za swoje oszczędności zrobił zakupy dla siostry, mamy, babci i taty. Przechodząc koło kajuty kpt. Olgierda Burchardta poprosiłem Wiktora by zrobił mi pamiątkowe zdjęcie. W młodości czytałem książkę kpt. Burcharda pt. „Znaczy kapitan”. Choć minęło wiele dziesiątków lat pamiętam książkę i autora.

Na Darze Pomorza przed kabiną pisarza i oficera marynarki

Na Darze Pomorza przed kabiną pisarza i oficera marynarki

Po wyjściu na ląd poszliśmy zjeść obiad i należało wracać szybko na lotnisko. Powrotną drogę odbyliśmy SKM do stacji Gdańsk Wrzeszcz i dalej autobusem miejskim ZTM jeżeli dobrze pamiętam to nr 110.

Zaraz po naszym przyjeździe na lotnisko podkołował nasz SP-LLG i zostaliśmy doprowadzeni do samolotu.

Chwilę później wracaliśmy do domu. W tym drugim locie Wiktor czuł się jak gdyby latał od dawna samolotami, choć była to jego druga podróż lotnicza w życiu.

Przeżycia w SKM

Przeżycia w SKM

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: